dodatek ilustrowany do niczego

koncerty

sobota, 19 czerwca 2010
...czyli Wielka Czwórka thrash metalu i polski akcent na otwarcie. W środę na lotnisku Bemowo odbyła się pierwsza edycja tegorocznego Sonisphere Festival i do tego historyczna. Nigdy bowiem nie zdarzyło się, by Wielka Czwórka wystąpiła kiedykolwiek razem na jednej scenie. A tu proszę, nas spotkał ten zaszczyt.



Najtrudniej fotografowało się chyba Slayer. Zespół miał bardzo odsunięty od krawędzi sceny (tak ze 2,5 m wysokości) backline, co powodowało, że fotografowie z fosy zasadniczo widzieli jedynie "popiersia". Trudny był też Megadeth - Dave Mustaine podchodził co prawda bliżej, ale najlepiej były zaczaić się na moment wyjścia na scenę - kiedy z podniesioną głową i rękoma rozłożonymi w geście triumfu "ukazał się" w całej okazałości. Zasadniczo na tak dużej scenie problemem było złapanie w kadrze interakcji między muzykami, ci bowiem byli rozstawieni dość szeroko. Widowiskowi byli wszyscy, ale najbardziej chyba Behemoth i Metallica. I żebyśmy się źle nie zrozumieli - warto było :)

Zdjęć nie mogę tu pokazać, ale jak ktoś jest bardzo zainteresowany, to mogę powiedzieć gdzie są. Są na Onecie.

piątek, 11 czerwca 2010
Military Camp odbył się w Warszawie w ostatni dzień długiego, czerwcowego weekendu. Wśród gwiazd Sabaton i U.D.O. - dla mnie w absolutnie odwrotnej kolejności. Z wielkim zainteresowaniem i łezką w oku obserwowałem Herr Udo Dirkschneidera w jego aktualnym wcieleniu, tym bardziej, że numerów Acceptu były tyleż samo, co U.D.O. a i te drugie mogą myć materiałem szkoleniowym dla wielu młodocianych adeptów metalu. Przy intro do "Metal Heart" przypomniałem sobie, jak z chłopakami na podwórku zakładaliśmy kapelę (grałem na rakietce do badmintona), a później jak w pocie czoła szlifowałem "Dla Elizy" (już na elektrycznej Aster Rock koloru ciemna wiśnia). A Herr Udo? Herr Udo w wyśmienitej formie. Życzę sobie takie, jeśli w ogóle przeżyję zawał...
















Gwiazdą wieczoru był Sabaton. A że mamy na scenie szybkostrunowej jakąś sabatonomanie, to pod sceną kipieli nastolatkowie. Muzycznie formacja raczej druga liga, i to w okolicach miejsc zagrożonych walką w barażach o utrzymanie. Ale że popełnili "40:1" (o bohaterstwie Polaków nad Wizną) a teraz całą płytę poświęcili Powstaniu Warszawskiemu, to jeżdżą po kraju w roli gwiazdy... to już inna historia. Występy ich są okraszone sporą ilością światła, iluminacji i pirotechniki. Taki festynik. Mają swój podest do biegania po nim, a wokalista (z oryginalnym irokezem) przyodziewa kamizelkę z elementami blachy ;) Jak to powiedział kiedyś Titus z Acid Drinkers - metal musi być lekko wieśniacki...

Wszystko byłoby do przyjęcia (z przymrużeniem oka, oczywiście), gdyby nie skrajna głupota Joakima Brodena, wokalisty Sabatonu. Jeśli człowiek, który zarabia w tym kraju na sprzedaży płyt i koncertów "tematycznie związanych z..."; jeśli człowiek rzuca ze sceny do publiki głodne kawałki o tym, jaki to zaszczyt i honor zagrać w Warszawie, mieście umęczonym; w kraju armii bohaterskiej i takie tam... I jeśli taki gość dostaje od publiczności wojskowy beret z orzełkiem i stwierdza, że jest na niego za mały i i że mógłby go sobie na fiuta założyć, no to sorry... Jednym słowem głupek. W takim przypadku proponuję kolejny nośny temat na płytę o powodzi. Będzie można polewać wodą dzieciaki pod sceną.




















A sam Militaty Camp? Super. Okolice Progresji świetnie się nadają na kameralny, jednodniowy fest.
środa, 02 czerwca 2010
23 maja 2010 roku w warszawskiej Stodole pojawili się bezapelacyjnie rockowi Black Rebel Motorcycle Club. Trio z nowym perkusistą promowało swój najnowszy krążek. Niby skromne, a jednak wielce widowiskowe show oglądało niewielu, jak na możliwości BRMC fanów. Szkoda.

































 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl