dodatek ilustrowany do niczego
niedziela, 31 sierpnia 2008
NapierrRRrrdalać!!! W ten sposób dziewczęta i chłopcy zapraszają do grania swoich ulubieńców na koncertach zespołów grających ciężką (i bardzo ciężką) muzykę. Nie inaczej było wczoraj podczas mini-festiwalu z okazji 25. urodzin olsztyńskiego Vadera. Impreza trwała ponad 12 godzin a na scenie wystąpiło dziewięć metalowych (w różnych odmianach) gwiazd. Sfotografowałem wszystkich. Zużyłem komplet stoperów do uszu a nóżki weszły mi w okolice nerek.

Szczególnym fanem napierdalania (tak sami muzycy defuniują swe poczynania) nie jestem, ale plastyka takich koncertów wynagradza wszystko. No to jedziemy kolejno...

Zaczęło się od zespołu Grave, który o dziwno w samo południe grał już dla pełniej sali. Później Rotting Christ, Disember i Gorefest. Wszyscy udowodnili że są szybcy i potrafią ładnie machać piórami. Każdy z nich zasłużył na jedno zdjęcie. Sądzę, że fanom podobało się bardzo.









Później scena należała do Marduk'a. Trzeba przyznać, że panowie równie dużo uwagi przywiązują do szybkości jak i do makijaży scenicznych. Robili groźne miny. Szczególnie wdzięczny dla obiektywu był perkusista (miał chyba najdłuższą foto-sesję ze wszystkich muzyków na scenie).





Dalej Nile i ich basista, który długością i gęstością swoich włosów wzbudzał szczery podziw publiki. A zaraz po nich Entombed - zespół zachowujący się dość archaicznie i zabawnie na scenie, z wokalistą który dziwnie zgarbiony biegał od jednego do drugiego końca sceny skutecznie unikając światła :) Jedni i drudzy dostają po jednej fotce.





Ostatnim gościem Vadera był Samael. Słyszałem ich (i o nich) po raz pierwszy i muszę przyznać, że to akurat mi się podobało. Nie wiem, czy tak jak zauważył Jarek Talacha - przez reminiscencję, czy może stopery nieco przestały działać, ale dało się słyszeć melodię, troszkę gotyku i industrialu. Samael jako jedyny nie użył wielkiego zestawu perkusyjnego z dwiema centralami a pozwolił sobie na klawisze. Było na prawdę ciekawie, co nie oznacza, że nie było napierdalania. Nagroda wieczoru - 4 foty!









Na koniec jubilaci, Vader. Dwadzieścia pięć lat na scenie. Koncerty na wszystkich kontynentach (nie jestem pewien Afryki, ale może ktoś wie?), płyty sprzedawane w wielkich nakładach od Japonii, przez Rosję, Skandynawię, Europę po obie Ameryki. Jako gwiazda wieczoru otrzymują dwie foty oraz 100 lat odśpiewane przez publikę.







Gitarowego grania mam dosyć przynajmniej na najbliższe 3-4 godziny:). Czekam na nową płytę Mani Peszek. To już we wrześniu.
czwartek, 28 sierpnia 2008
Snoop Dogg, czyli Cordozar Calvin Broadus Junior. Urodzony w Kalifornii. Z zawodu gangsta raper (wcześniej tylko gangsta) oraz aktor (nie ma innego słowa na osobę która pojawia się na ekranie tylko dlatego, że jest sławna). Jeszcze przed czterdziestką. Ponoć współpracował ze wszystkimi wielkimi sceny hip-hopu i rapu. Ale mnie nie te skróty i nazwy nic nie mówią. Współpracował również z Marlynem Mansonem, The Door's (oczywiście tym reanimowanym), Beckiem i RHCP (ani razu mnie nie powaliło). Mimo to chętnie przyjąłem propozycję zrobienia relacji z jego warszawskiego koncertu. Pewnie pomógł mi w tym występ Jay-Z na Open'erze, który zaskoczył mnie rozmachem i szerokimi cytatami z wielu bliższych mi gatunków.

Tym razem jednak mi się nie podobało. Nie czuję tego. Torwar raptem zapełniony w połowie przyjął go jednak ciepło, znacznie cieplej niż ja. Może to różnica pokoleń?

















I na koniec małe wyjaśnienie, koncert nie było czarno-biały...



Liczę, że w weekend diametralnie zmienimy gatunki muzyczne. Może i ze dwa razy;) Tymczasem wiercę się z ciekawości. Dziś odbieram ostatnią rolkę z naświetleniami wykonanymi otworkiem.
wtorek, 26 sierpnia 2008
Fotografie wykonywane kamerą otworkową zawsze kojarzyły mi się z czymś magicznym. Z baśniami. Z legendami. Z czymś po części zmyślonym. Już sam sposób wykonywania takich fotografii, wymagający dłuuugich czasów naświetleń, oraz fakt, że do wykonania zdjęcia nie używa się żadnego obiektywu powoduje jakieś takie poczucie nieprawdy i oszukiwania rzeczywistości. I taki właściwie wydaje mi się być cały Bornholm. Tu czas się nieco zakrzywia i płynie zygzakiem. Wiatr tłoczy dużo powietrza.

Poniższymi obrazkami żegnam się na jakiś czas z Bornholmem. Wierzę, że nie na długo ;)























Myślę, że uważni czytelnicy odnajdą na tych obrazkach kilka znajomych kadrów z poprzednich odcinków opowieści bornholmskich. Jeśli miałbym nadawać tytuły, to ostatnie ze zdjęć podpisałbym "Pępek świata".
Have fun.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl