dodatek ilustrowany do niczego
poniedziałek, 31 maja 2010
Jeśli Sir Elton John prowadzi pamiętnik to pod datą 30 maja 2010 zapisze: "zagrałem koncert w stolicy kraju dotkniętego powodzią, dla publiczności odzianej w kolorowe, foliowe płaszcze przeciwdeszczowe, w samym środku wielkiej nawałnicy. Zagrałem po raz pierwszy od lat "Candle in the Wind" (jednak bez dedykacji dla ofiar katastrofy pod Smoleńskiem) i nie mogę uwierzyć, że przemoczona do suchej nitki widownia tak żywo reagowała na przeboje sprzed lat..." (lub jakoś tak).

Fotografowie zaś mieli okazję sprawdzić, czy ich aparaty i obiektywy są faktycznie doskonale uszczelnione, jak zachwalają ich producenci. W większości przypadków okazało się, że tak. Czego nie da się powiedzieć o moich trampkach;)






















wtorek, 25 maja 2010
Tak jak każdy szanujący się obywatel kraju nad Wisłą, który w zasięgu spaceru ma rzekę, i ja musiałem się tam przespacerować. Byłem na moście. Było dużo ludzi, jeszcze więcej wody. Przyleciał helikopter, przejechał autobus. Ot, i cała relacja.










Nieszczęścia szukajcie gdzie indziej. Jutro jakiś koncert wrzucę. Słowo.

sobota, 01 maja 2010
Niedawny koncert Emmanuelle Seigner w Polsce cieszył się tak dużym (ponoć) zainteresowaniem, że trzeba było przenieść go do Palladium. I fajnie. Bo to bardzo ciekawa muzyka. Ale już w Palladium tłumów nie było widać. Nie było też widać osób zainteresowanych aktorką czy modelką, lub żoną Romana Polańskiego - którą to trudną rolę prywatnie piastuje Emmanuelle. Przybyli za to ci, którzy zainteresowani byli muzyką, w tym ostatnim, nieco rockującym krążkiem.

Pani Seigner na scenie pokazała się z fantastycznej strony. Zrelaksowana, kobieca(!), pewnie czująca się w swoim  repertuarze. Nawet nie najgorzej oświetlona. Baaardzo przyjemny koncert. Serio.


















Przed francuską gwiazdą zbierającej się powoli publice zaprezentowała się formacja Miss Polski. Zdecydowanie brzydsza, mniej pewna na scenie nie zrobiła na mnie właściwie żadnego wrażenia. Natego trudno określić mi gatunek muzyczny, w którym poruszali się muzycy. Może innym razem. Może dlatego, że przed koncertem zaaplikowałem sobie sporą dawkę wielogitarowego, mięsistego rocka by ładnie kontrastowało mi z Emmanuelle...








Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl