dodatek ilustrowany do niczego
środa, 27 lutego 2008
Hard Rock Cafe to coraz ciekawsze miejsce na dzisiejszej muzycznej mapie Warszawy. Może nie ma jeszcze takiej estymy, jaką cieszy się legendarna Stodoła (w której grali wszyscy święci z naszego podwórka), ale jest chyba na dobrej drodze. Jeśli przesadziłem, to nie poprawiajcie mnie proszę ;)

Wczoraj odbył się tam pierwszy (chyba?) koncert powracającej legendy lat 80-tych. Zanim jednak o tym, to rzut okiem na ciekawy support. Grupa The Calog braci Marcina i Michała Baryckich z Krzysztofem Panasem za perkusją. Przyjemne, surowo brzmiące, "klasyczne" rockwe trio. Bas, gitara, bębny. I chłodnawa, z nerwem muzyka. Tym co byli na ostatnich koncertach The Cure można polecić ich koncerty (lub płyty) w celu stwierdzenia jaki wpły mają Kjurczaki na dzisiejszą muzykalną młodzież. Na koniec krótkiego setu The Calog zaserwowali nawet A Forest... w bardzo fajnym aranżu (się mi podobało).

The Calog 01

The Calog 02

The Calog 03

The Calog 04

The Calog 05

Później pojawiła się zapowiadana na początku "legenda". Sztywny Pal Azji. [Wybór The Calog na rozgrzewacza nie był przypadkowy. Najnowsza płyta SzPAla została nagrana w ich studio]. Mam dość szczególny stosunek do Sztywnego. I do dziś mam dla nich wielki szacunek za to, że na pierwszej płycie (Europa i Azja z 1987r.) obok tak świetnych numerów jak Faraon, Wieża radości - wieża samotności, Spotkanie z... czy Nieprzemakalni nie pojawił się nieoficjalny hymn Jarocina '86 - Nasze reggae. A chyba łatwo było ulec pokusie i wsadzić murowany (i sprawdzony!) szlagier na debiutancką płytę i... zniszczyć ją, bo przyznać trzeba, że Nasze Reggae pasowałoby do całej płyty jak pięść do nosa.

Na wczorajszy koncert szedłem nieco zaniepokojony. Wieki minęły od ostatniej aktywności SzPAla, zmiany w składzie znaczne. A przede wszystkim nowy wokalista. Dwudziesto trzy latek (miał ich 2 kiedy Sztywny huśtał Jarocinem w 1986!), laureat którejś tam edycji Idola... wrrr. Mowa o Bartoszu Szymoniaku. Strach, obawa, niepokój. Wcześniej nie słyszałem go nigdzie... I przyznać muszę, że poradził sobie chłopak z ciężarem sławy i dorobku "nieco starszych kolegów". Lepiej brzmiał w ostrzejszych numerach (spodobała mi się zwłaszcza Kultura), gorzej (tj. jakoś tak niedojrzale) w nieco spokojniejszych kawałkach (wspomniane wcześniej Nasze reggae). Nowa płyta... na pewno zostanie zauważona (toć promocję ma mocną jak na naszą, krajową ligę podwórkową). Troszkę się rozpisałem, pewnie dlatego, że wygrywamy z Estonią już 1:0 i specjalnie nie martwię się o wynik;)

SzPA 01

SzPA 02

SzPA 03

SzPA 04

SzPA 05

SzPA 06

SzPA 07

SzPA 08

SzPA 09

SzPA 10

SzPA 11

SzPA 12

SzPA 13

SzPA 14

SzPA 15

SzPA 16
poniedziałek, 25 lutego 2008
Jest rok 2006. Sierpień. Pochmurny, przedburzowy wczesny poranek na plaży w Świnoujściu. Wszystkie kosze jeszcze wolne.

Zdjęcie z tych, co to albo obronią się same, albo nie.

Kopia Kosze X

Dla mnie, na swój sposób to ważny obrazek.
21:03, arawicz , inne
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 lutego 2008
Ponoć o klasie fotografa świadczy umiejętność samodzielnego wybrania tego jednego, jedynego, najlepszego zdjęcia. Ja takiej umiejętności często nie posiadam. Nie umiem wybrać. No ale ja prowadzę jedynie FotoAmatorszczyznę, więc nie mam do siebie żalu.

Znów potrzebna mi Wasza pomoc - do środowego wieczoru chciałbym "to lepsze", "to ciekawsze" zdjęcie wysłać na konkurs po II Spacerze Fotograficznym Radia PIN i portalu Fotal.pl (spacer odbył się dziś, tj. w niedzielę, a łaziliśmy po Powiślu, Mariensztacie...). Tym razem wybór jest między dwoma pionowymi kadrami...





Poprzednim razem, dzięki Waszej pomocy udało mi się wygrać :))) Dosyć ciekawa - z mojego punktu widzenia - dyskusja przetoczyła się po ogłoszeniu wyników na stronie współorganizatora tutaj.
21:43, arawicz , inne
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl