dodatek ilustrowany do niczego
sobota, 31 stycznia 2009
Próba medialna to prezentacja mediom zazwyczaj kilku wybranych scen z przedstawienia, które za chwilę będzie miało swoją premierę. Aktorzy grają w pełnej scenografii, kostiumach i scenicznym świetle. Można rejestrować dźwięk i obraz [podczas regularnych przedstawień obowiązuje bezwzględny zakaz]. Dodatkowo na próbie medialnej można odpytać odtwórców głównych ról i twórców spektaklu. I w takiej właśnie próbie brałem dziś udział.

Zawsze - podziwiając teatralne i filmowe fotosy - chciałem w czymś takim wziąć udział. I Bozia mi dała i zostałem dopuszczony.

Zatem podglądałem T.E.O.R.E.M.A.T. według scenariusza i w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Z Janem Englertem i Danutą Stenką. Z fantastyczną muzyką Jacka Grudnia i Piotra Domińskiego - choć tego to akurat na zdjęciach nie widać.































Teoremat na podstawie twórczości Piera Paolo Pasoliniego z całą pewnością będzie sporym wydarzeniem. Jarzyna (poniżej) w swojej wizji dotyka i komentuje tak aktualne tematy jak ponadczasowe. Kolekcjonujemy, konsumujemy, zjadamy, zbieramy, budujemy komfortowe fasady, luksusowe skorupy... w środku, pod makijażem pustka i przerażenie.



Całości jeszcze nie widziałem, na podstawie fragmentów śmiem twierdzić, że mamy do czynienia z iście teerowską produkcją. Premiera jutro. Nie sądzę, by były jeszcze bilety...

Bless.
22:34, arawicz , inne
Link Komentarze (9) »
piątek, 30 stycznia 2009
Stare dobre Voo Voo pokazywało się w starej, dobrej Stodole. Okazją była promocja płyty Samo Voo Voo. To dobra okazja była i koncert był wyśmienity. Powrót do rockowych korzeni po wielu płytach poszukiwań, fuzji i wariacji ucieszył mnie niezmiernie. Tacy muzycy jak Wojciech Waglewski czy Leszek Janerka nie zawodzą. Są klasą samą w sobie. I koncerty w ich wykonaniu są Koncertami. Zawsze dostanie się deser z podwójną wiśnią w postaci całej chmury smaczków, podrasowanych aranży czy - jak wczoraj - większej dawki rockowego pieprzu i innych przypraw. Kolejne dania spływające ze sceny tylko wzmagały apetyt. I po reakcjach publiczności trudno było zorientować się, że Voo Voo promowało nową płytę...

Od strony fotograficznej koncert był dość trudnym dla mnie wyzwaniem. Światła raczej oszczędne, zdecydowanie mało efektowne, no, może poza silnym kontrującym światłem które ładnie wygląda, ale orgazmu u fotografa raczej nie wywołuje (supportujące Votum było o niebo lepiej oświetlone). Jednak trzeba uczciwie przyznać - Waglewski, Pospieszalski, Martusewicz i Żyżelewicz nie potrzebują odwracać uwagi od dźwięków tanimi efektami i sztuczkami. Taki koncert mógłby odbyć się tak po ciemku jak i w południe na plaży w Rio - i tak byłby wyjątkowy. Bo to koncert starego dobrego Voo Voo. Grającego tak samo, jak stare Voo Voo...






































Jakoś niebawem pokażę Votum. Myślę, że parę kadrów udało mi się uchwycić. I to ciekawszych niż na VV.

Have fun!
wtorek, 27 stycznia 2009
Często otrzymuję pytania czego się słucha na FotoAmato? Zazwyczaj płyt artystów, których przed chwilą fotografowałem i właśnie publikuję zdjęcia z ich koncertu (mam taki miły zwyczaj).

Jednak czasem jest inaczej. Wtedy sięgam po coś z mojej Półki z Płytami - którą od pewnego czasu dzielę się z Wami.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl