dodatek ilustrowany do niczego
poniedziałek, 28 stycznia 2008

W ostatnią niedzielę uczestniczyłem w Spacerze fotograficznym Radia PIN i portalu Fotal.pl. To pierwsza taka impreza w jakiej brałem udział. Wrażenia bardzo sympatyczne. Całe popołudnie spędziliśmy na wysokości 114 metrów, czyli na XXX piętrze Pekinu. Paweł Duma służył wszystkim uczestnikom światełkiem z kagańca oświaty i postawił trudne zadanie: zrobić ciekawe zdjęcie z tarasu widokowego przy zamieci śnieżnej. Nie dość, że miejsce oklepane i obfotografowane na milion sposobów, to jeszcze te warunki pogodowe... Żeby nie było za łatwo - nie miałem przy sobie żadnego statywu będąc przekonanym, że skoro przede mną Spacer to będę miał do czynienia raczej z szybkimi streetami niż z wystudiowanymi statycznymi zdjęciami w trudnych warunkach.

Teraz trudniejsze zadanie: z całego materiału jaki zarejestrowałem mam wybrać to jedno, jedyne, najlepsze zdjęcie i przesłać do oceny. I dupa (przepraszam, mam na myśli problem). Wybałem cztery, ale nie wiem, które z nich jest najmniej słabe :)

IMGP0127

IMGP0078m

IMGP0092

IMGP0129

Które z nich, Waszym zdaniem, powinienem wybrać? Hę? Czas mam do środy... :)

17:25, arawicz , inne
Link Komentarze (16) »
niedziela, 27 stycznia 2008
Stereofoniczne kasety magnetofonowe kojarzą mi się przede wszystkim ze Stilonem Gorzów i kolorem różowym (30-latkom i starszym wyjaśniać nie trzeba). Stereo MC's obecni na rynku od 23 lat nie kojarzą mi się z niczym poza muzyką za którą nie przepadam. Której nie znam i która do mnie nie dociera. A, no i jeszcze z klubami (współczesnymi dyskotekami) których nie cierpię. Z taką wiedzą, ale bez uprzedzeń zabrałem aparat i by wywiązać się ze zobowiązań, udałem się do warszawskiego CDQ na 'koncert'. Słowo koncert w tej kulturze też nie występuje - oni mają dj'skie sety.

Z plakatu dowiedziałem się, że koncert.... sorry, set, zaczyna się o 21:30. Na miejscu okazało się, że wcześniej grają (setują? serwują?) najbardziej uznani warszawscy didżeje. Gwiazda pojawi się około/po północy. Dzięki temu odkryłem fantastyczne, ukraińskie, białe, niefiltrowane piwo i przeczytałem kilka gazet od dechy do dechy. Dość niepwenie czułem się tylko słysząc jednen, wielogodzinny numer (przepraszam, set - oczywiście).

W końcu gwiazda wzeszła. Okazała się być bardzo sympatyczna i zdystansowana do samej siebie. Zgromadzona publiczność (przeważnie mało trzeźwa) zareagowała euforycznie. Ja nieco mniej - bo okazało się, że artyści oświetleni są jedynie rzutnikiem (i czasem zapalniczką), a zdjęć z lampą z zasady nie lubię, bo są nieprawdziwe i kłamią jak Pinokio a klimat mają porównywalnyn z jesienią na wyspie Uznam.

01

09

12

15

17

Fotografując zauważyłem, że Stereo MC's nie używają kaset :). Nie używają nawet płyt winylowych tak często, jakbym sądził. Przede wszystkim gra się "z kompaktów".

21

22

23

36

Siedząc w nocy w domu i przeglądając zdjęcia włączyłem radio. Trójka. Noc muzycznych pejzaży. A w audycji tej prawie cała płyta Kate Bush Hands of love z 1986 roku (chyba). Pierwsza płyta CD jaką kupiełm (za wówczas wydawało mi się fortunę) to właśnie Hands of love. I tak moja piątkowa muzyczna podróż w nieznane zatoczyła wielkie koło (historii) wracając do domu, do punktu wyjścia....
niedziela, 20 stycznia 2008
Po godzinach, w moim magicznym domu...

IMGP0196

Więcej o życiu po godzinach na GTWb.
Przypominam również o głosowaniu czyli fotografii dla niewidomych dzieci...
21:39, arawicz , inne
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa

FotoAmatorszczyzna on Facebook

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl