|
dodatek ilustrowany do niczego
wtorek, 02 lutego 2010
Z Maleo próbowałem umówić się na wywiad gdzieś od grudnia. Albo nie mogliśmy się zdzwonić, albo był w radio, albo próba przed koncertem, albo coś tam jeszcze. Święta… Przygotowania do trasy… Koniec końców udało się w lutym. Spotkaliśmy się dziś, odbyliśmy długą i, mam nadzieję, sympatyczną rozmowę. Darek to chodząca historia polskiego punk-reggae-rocka: Kultura, Moskwa, Izrael, Armia, 2Tm2,3, Houk, Maleo Reggae Rockers… Koncert z zespołem na targach Midem w Cannes w roli zwycięzcy międzynarodowego konkursu i granie do kapelusza na ulicach Berlina. Jarociny, Ostródy, Woodstocki i małe klubiki daleko od szosy. Nagrody, wyróżnienia i ostracyzm środowiska. Rock’n’roll i Nawrócenie. Po rozmowie (do zobaczenia na CGM.pl) kilka zdjęć. Na luzie.
sobota, 30 stycznia 2010
To trzecia już wizyta The Australian Pink Floyd Show w Polsce. Tym razem przyjechali z czterema koncertami. Koncertami? Raczej spektaklami muzycznymi. Sympatyczni Australijczycy odtwarzają muzykę floydów jota w jotę, tak, jak została skomponowana i zagrana. To samo tyczy się oprawy wizualnej widowiska (z małymi wyjątkami i modyfikacjami). W miarę możliwości starają się zatrudniać przy produkcji widowisk tych samych ludzi, którzy pracowali kiedyś z Pink Floyd, używają takich samych instrumentów…Efekt? Pełne sale na całym świecie. „Oficjalne namaszczenie” przez wszystkich żyjących członków PF, występ na 50. urodzinach Gilmoura. W TAPFS mamy też swój „polski akcent”. Najważniejszą żeńską wokalizę w dorobku floydów (w „The Great Gig In The Sky”) śpiewa warszawianka – Ola Bieńkowska. Ciekawscy mogą zobaczyć moją rozmowę z nią o tutaj. Choć warszawski Torwar szczytem inżynierii akustycznej nie jest… to jednak warto było się wybrać. Dziś ostatnia szansa: grają w katowickim Spodku.
piątek, 29 stycznia 2010
Living Colour to nieokiełznany wokalista Corey Glover, mistrzowski basista Doug Wimbish, energetyczny gitarzysta Vernon Reid i perkusista - demon Will E. Calhoun. Czapki z głów. Wczoraj po raz drugi w życiu widziałem Living Colour na żywo i po raz drugi zdmuchnęło mi berecik i jeszcze leci. Zaprawdę, powiadam wam – stanik na scenie to jeden z nudniejszych momentów żywiołowego spektaklu ;) Panowie są w życiowej formie, dają wściekle świetne koncerty. What’s your favorite colour, baby? Living Colour! Po długim koncercie zespół, zgodnie z obietnicą, w komplecie stawił się pod schodami w Stodole i podpisywał każdemu i wszystko. Płyty, bilety, identyfikatory, staniki. Z taką samą niekłamaną radochą, jaką przed chwilą prezentował na scenie. Uwaga - ostrzeżenie: dziś chłopaki grają w Krakowie! |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
000: skrót
001: mój top
002: linki i sznurki
003: lepsze strony foto
004: najwyższe progi
005: e-prasa foto
006: nie foto
007: dobre słowa
Tagi
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Autor: artur.rawicz[at]aster.pl |