dodatek ilustrowany do niczego
Blog > Komentarze do wpisu

420: Dobry fotograf za darmo!

To tak świetny tekst, że nie mogłem się powstrzymać! Za zgodą autora dokonuję "przedruku" w całości. Oryginał znajdziecie tu.

***

Ojciec kiedy żył jeszcze zawsze przypominał mi o jednej uniwersalnej prawdzie – Synu, pamiętaj, że w życiu nie ma nic za darmo.
Mądrość tego krótkiego zdania miała mi utkwić w pamięci i ja kiedyś miałem powtarzać to zdanie innym. Czas leci, życie mija i pokazuje, że za darmo można …wiele?

Za darmo można dostać w ryj – chociaż podobno też zawsze jest za coś. Tu krzywe spojrzenie tam zły moment i miejsce.
Za darmo można się wysrać... chociaż chwila! Nie wysrasz się za darmo! Trzeba wliczyć koszt wody w domu, papieru lub te 2zł za sracz publiczny.
Powiem Wam co można mieć za darmo – fotografa. Tak jest – fotografa można mieć za darmo i to takie popularne, że niektórzy w swojej darmowej bezczelności osiągnęli mistrzostwo.

Historia

Dawniej jeszcze przed era cyfrowej fotografii koszty były oczywiste. Filmy, papier, chemia no i oczywiście sprzęt. Aktualnie koszt zniża się do ciężko przepieprzonych złotówek wydanych na cyfrową puszkę oraz najtańszy [na początek] obiektyw. Fotograf gotowy.
Czemu piszę akurat o tym? Otóż jest to akurat faktem, że mnóstwo osób spodziewa się po nas – fotografujących, że będziemy pracowali zupełnie za chuj. Osoby pozujące są przecież vipami takiego kalibru, że sam fakt fotografowania naszych gwiazdek wystrzeli nas na szczyty sławy.

Kto próbuje się załapać na darmowe foty?

Z doświadczenia wynika, ze darmowych fot potrzebują Ci, którzy fotografii BARDZO potrzebują. Potrzebują fotografii aby istnieć, prezentować się, zdobywać sponsorów i wielbicieli. Potrzebują tej fotografii jak sucha dupa wazeliny ale nijak ich nie “stać”.
Do tych co nie stać zaliczam:

ZESPOŁY MUZYCZNE
SZCZEGÓLNIE te z Trójmiasta. Jeśli nawet wytwórnia da na foty to kasa rozchodzi się po zespole i szukamy darmowego frajera. Jak wytwórnia nie da to biedaki nie są w stanie wykrzesać nic na sesję. NIC - albo robią je znajomi a jak znajomy fotograf nie zrobi to zrobi to jakiś fan, który tydzień temu kupił nikona d60 i ściągnął fotoszopa. No jak żyje to nie słyszałem by jakiś zespół [z mi znanych] naprawdę zapłacił za sesję-porządną sesję. Słyszałem, że ktoś tam dostał 100-200zł co jest śmiechem na sali. Gdzie miejsce na scenografie, wizaż, stylizację? – Stary… nacykaj jakichś fot a potem w fotoszopie zrobisz. Tak – to zagraj mi na grzebieniu.

MANAGERZY muzyczni, artystyczni i innej maści
Nigdy nie mają na nic. W zasadzie fotografowie z Trójmiasta powinni im utrzymać rodziny. Managerzy są tak chujowi, że nie są w stanie na fotografa uzbierać i koniec. Błagać o sesję potrafią jednak lepiej niż Rumuni przy Gdańskiej restauracji.

ARTYŚCI niemuzycznej maści
Też ni chuja nie stać ich na fotografie. Tu zrobi kolega, który kupił cyfrę albo kolejny wielbiciel czy wielbicielka. Stary – nie mogę ci zapłacić bo nie będę miał na materiały.
A ja mam mieć ;] Może po prostu zostanę mecenasem sztuki?

SPORTOWCY i DRUŻYNY SPORTOWE
No tu jak spodziewasz się zapłaty [nawet po oficjalnym zapytaniu] to jesteś cham i świnia. Oczekiwanie zapłaty za foty od drużyny sportowej to tak jak branie kasy od rodzonej matki za fakt istnienia.
Drużynę trzeba kochać i foty napierdalać a jak nie masz aparatu – daj siostrę.

MAŁE FIRMY
Małe chujowe firmy prowadzone przez biednych zawsze szefów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Za darmo to może nie ale foty z Vogue za 200zł , z wizażem, studiem i modelkami – tak.
Szefie – jak będziesz nosił wytatuowane moje nazwisko na czole to może pomyślę o sponsoringu. W innym przypadku – odetnij swoją pannę od karty kredytowej, sprzedaj drogie auto, zajebisty telewizor i przestań chodzić do burdeli a kasę uzbierasz.

RESTAURATORZY
Chętnie zorganizują Ci wystawę pod warunkiem, że zrobisz uloty na swój koszt, druki, ramki i zaprosisz znajomych aby wydali u nich kasę. Na koniec prace przejdą na rzecz restauratora – przecież Cię wypromował ;]

To tylko kilka przykładów ludzi, którzy naprawdę rzadko mają na to co jest w ich branży istotne. Ja niestety nie mogę powiedzieć panu w sklepie foto, że jak mi odda aparat za darmo to go za to wypromuję podpisując ów aparat jego nazwiskiem. Nie dostane telewizora w media markcie za zapewnienie, że dam foty ów telewizora do portfolio. Negatywów nie kupię za podpis pod zdjątkiem w gazecie.
Nie – mam zamknąć ryj i promować za własne pieniądze ludzi, którzy chcą za wszelką cenę być gwiazdami a po prostu ich na to nie stać.

Najlepszy tekst jaki słyszałem:

Wolał bym nie przeznaczać pieniędzy na fotografie bo mam inne wydatki. [po oficjalnym zapytaniu].


Wyobraźcie sobie tą samą sytuacje w sklepie z lodówkami. Wie pan co? Lodówka jest ok i chętnie ją wezmę ale wole nie przeznaczać na nią pieniędzy.

Fotografowie – weźcie się w garść! Jesteście ostatnią darmową grupą zawodową i jak się sami nie postawicie to cały czas będziecie kowalami darmowego sukcesu wątpliwych biznesmeno-artystów. Nie skarżcie się, że nie stać was na nowe body ani obiektyw, o którym marzycie. Nie ma marudzenia jeśli w waszym portfolio pojawiają się coraz to nowsze “darmowe” sesje.
Następnym razem jak ktoś przyjdzie i znów powie – przydały by się jakieś zdjęcia odpowiedzcie:

Przydał by mi się nowy sprzęt, mieszkanie i samochód – stawiasz?;]

[znacie jeszcze jakieś śmieszne przykłady “biedaków”, których “nie stać”?]

środa, 18 listopada 2009, arawicz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: majksee, chello087207247097.chello.pl
2009/11/18 19:48:53
MASAKRA! :)
Wiem, że właściwie to zupełnie nieśmieszne historie, ale ja nieomal się spłakałem!
Piękny tekst, oj piękny - dziękuję i gratuluję.
-
Gość: focik, 86-48-n1.aster.pl
2009/11/18 21:27:16
Do grona "biedaków" zaliczyłbym też np. sporą część mediów papierowych. Czasami zachowują się, jakby oczekiwali podziękowania, że nie trzeba IM płacić za to, że Twoje zdjęcie zostało u nich opublikowane.
O mediach elektroniczych nie wspominam - jako ilustrację "newsa" po prostu bierze się jakąkolwiek fotę z internetu. Czasami ew. łaskawie podpiszą...
-
Gość: focik, 86-48-n1.aster.pl
2009/11/18 21:42:21
A z drugiej strony - kto z nas, fotografujących, nie robił (szczególnie na początku) sesji, nie udostępniał zdjęć za darmo, niech pierwszy rzuci kamieniem...
-
2009/11/18 22:48:17
z moich doświadczeń - odpowiedź naczelnego Aktyvista na prośbę o ustalenie kwoty za fotę do publikację coś w stylu - sorry, rubryka bez budżetowa :))
-
2009/11/19 01:48:10
A Aktivistem to chyba trzeba twardo... Chcieli zdjęcie. Tylko ja miałem. "Za ile" - "Nie mamy kasy" - "Ale za reklamy kasujecie, tak?" - "No, kasujemy" - "No właśnie" :)

A kto nie dawał na początku nie uczył się na błędach ;)
-
2009/11/19 07:54:51
Ja się przyznam dałem za darmo 2 reportaże: jeden z walki bokserskiej, drugi z powitania VIPa na lotnisku. Tylko dlatego, że robiłem w ramach nauki - były to tzw. "pierwsze raze". Nie uważam, żebym stracił na tym. Co się nauczyłem to moje i wiem, że do pewnych tematów nie ma co startować z amatorskim sprzętem ;).
A tekst bardzo dobry!
-
2009/11/22 23:25:12
w moim przypadku skończyło się rezygnacją z publikacji w Aktyviście.
Chociaż byly tam inne moje zdjęcia, które dostali bezpośrednio od muzyków.
-
Gość: Adam.kolakowski, chello089076061040.chello.pl
2010/01/17 20:54:08
Uśmiałem się niezmiernie :D no po prostu ROTFL i LMAO :D Ale prawdy dużo. Poza tym, z czego autor na pewno zdaje sobie sprawę, ale pozwolę sobie przypomnieć - w fotografii cyfrowej rolę "filmu, papieru i chemii" przejmuje chujowa migawka która ma bardzo ograniczony żywot, który z reguły kończy się zakupem nowej puchy :) a nie każdego stać na MK3 w pierwszej fazie działalności. Godziny spędzone przed kompem przy obróbce 300+ zdjęć z przeciętnego wesela też się z powietrza nie robią. Jednak prawda jest taka, że kto na początku nie zrobi za darmo, ten nie nabiera doświadczenia, i co najważniejsze nie ma czego pokazać potencjalnym klientom, a oni chcą obejrzeć coś gotowego, więc mam nadzieję, że mnie za tą chałturę nikt nie ukamienuje ;)

Goście:

Autor: artur.rawicz[at]aster.pl