|
dodatek ilustrowany do niczego
Blog > Komentarze do wpisu
375: Obóz w Fabryce
A Camp to solowy projekt wokalistki The Cardigans - Niny Persson. Pamiętacie szlagier Lovefool z Romea i Julii, prawda?
Do Fabryki Trzciny A Camp zawitał (bo to w sumie zespół teraz) promować swój drugi studyjny album - A Colonia (pierwszy, sprzed ośmiu lat był zatytułowany po prostu A Camp). Muzycznie cały projekt jest miły, łatwy i przyjemny. Lekkostrawny. Niczego mu nie brakuje, ale świata na kolana nie rzuci. Styl określany jako alt-country bogato uzupełniony stylistyką ballad z lat 60tych, sporo gospel i soul, choć sympatyczny i często niebanalny, utonie gdzieś w odmętach radiowych, sformatowanych playlist. Scena zaaranżowana na przytulne wnętrze stylowego domku (obrusy, małe lampki, dekoracyjne pióra) była jednak dość kiepsko i statycznie oświetlona. Nie było mi łatwo. Jednak całkowicie rozumiem ten zabieg. Otulone ciemnością songi Niny smakowały o wiele bardziej. Ciekawie na tym tle prezentowali się muzycy, których ekspresja zdawałaby się wskazywać, iż grają o wiele ostrzej i dynamiczniej, niż w rzeczywistości. Zupełnie tak, jakby grali na zaciągniętym hamulcu ręcznym... ![]() Przed A Camp wystąpił Kristofer Astrom. Młody pracowity Szwed (8 lat na scenie, 8 płyt), uchodzący tam za niemałą gwiazdkę. Unikając światła śpiewał i grał a'la Bob Dylan. Wolałem, kiedy odkładał gitarę akustyczną na rzecz elektrycznej. Przez chwilę na scenie towarzyszyła mu śliczna keyboardzistka A Camp, niestety, nie ustaliłem jeszcze, jak się nazywa. Przyznać trzeba, że Kristofer na scenie był swobodny, zdawał sobie sprawę, że nikt tu go nie zna i potrafił się tym bawić... Have fun! sobota, 18 kwietnia 2009, arawicz
Udostępnij
TrackBack
|
FotoAmatorszczyzna on Facebook
Goście:
Autor:
artur.rawicz[at]aster.pl
|